Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 października 2012

Bohaterowie są zmęczeni - "W tajnej służbie"


A przynajmniej byli – jakieś 10 lat temu. Niedawno wydana powieść Lee Childa „W tajnej służbie” to wznowienie książki „Bez pudła”, która wyszła nakładem ISY ładnych kilka lat temu. W oryginale nazywa się toto „Without Fail”, ale, wiadomo, nie będziemy powtarzać starego tytułu, choćby był strasznie dobry. Zrobimy własny. Praktykę rozumiem, problem znam, ale nie zmienia to faktu, że ten starszy był lepszy. Z poprawiania dobrego nic dobrego zazwyczaj nie wynika.

Teraz mi się przypomina, że imć Wydawca mówił mi kiedyś, że będzie nowa i wznowienie, ale ta nowa lepsza, a wznowienie takie sobie. Za diabła nie wiem, czy chodziło o „Uprowadzonego”, czy „W tajnej służbie”, wychodzi mi na to, że jednak o tę ostatnią. I tak dochodzimy do clou przed treścią właściwą – książka jest milion razy lepsza niż dzieła Pattersona albo jego pomagiera, który ostatnio pisze samodzielnie (nie wiem, jak mu idzie, padłam w połowie jego pierwszej książki), ale... Ale nie jest to najlepsza książka Childa.

wtorek, 18 września 2012

50 twarzy Greya - pod publiczkę



Żeby się pozycjonować, a co? W końcu to bestseller, nie ma przebacz, opinii na sieci całe mrowie, na pewno ktoś się skusi i przeczyta. Recenzję, nie książkę. Połowa osób, które przeczytają książkę, wcale się do tego nie przyzna. Połowa z tej połowy, która się przyznała – objedzie. Połowa z tej połowy, która objechała, zrobi to zupełnie nieszczerze, bo tak pewnie wypada. Druga połowa, czyli szczera połowa (żeby się połowy nie pochrzaniły) pewnie uzna PTG (skrót od tytułu, dla mniej zorientowanych) za rzecz niestrawną obrzydliwą, niekoniecznie ze względu na brak walorów literackich, ale przez wzgląd na zawartość merytoryczną.

Bo on ją klepie, a ją to kręci. Nie „bije”, bo „bije” pod koniec, ale klepie. To się nazywa spanking. Taki dla mało zaawansowanych, ale co tam – obrzydliwie jest i koniec, bo kobieta nie jest przedmiotem i żaden chłop (nawet pachnący zabójczo, dysponujący przepięknymi stopami multimiliarder) jej klepać po zadnich częściach ciała nie będzie. Nie, żeby było tych opinii wiele, nawet się zdziwiłam...